txtMenuT.jpgtxtMenuB.jpgtxtAnkieta.jpg

O której godzinie Państwa zdaniem powinny być organizowane szkolne zebrania z rodzicami?

Pokaż wyniki
txtAnkietaB.jpg
Logo BIP
http://www.kunin.szkolnastrona.pl/index.php?p=new&idg=mg,23,61&id=396&action=show

Historia pewnej żabki

Jesteś tu: Strona główna » Nasza twórczość » Historia pewnej żabki

Historia pewnej żabki

Gdzieś na łące, tuż przy stawie,

siedzi mała żabka w trawie.

Siedzi smutna żabka miła, bo na łące się zgubiła.

Gdzie jest mama, gdzie jest tata?

A  nad łąką bocian lata.

Dziób ma długi niesłychanie,

szuka czegoś na śniadanie.

Coraz bliżej jest już nocy.

- Gdzie ja szukać mam pomocy?

Nagle ślimak wyjął rogi.

- Czy  ty żabko szukasz drogi?

- Och, ślimaczku, przyjacielu,

 proszę pomóż dojść do celu.

Ślimak myślał tak przez chwilę.

- Wiem, kto drogę zna, motyle.

I przyleciał motyl stary,

za nim ważki i komary.

I tak żabkę pocieszają,

że biedronki się  spytają.

A biedronki rada taka,

żeby spytać się ślimaka.

Ślimak myśli tak  przez chwilę.

- Wiem, kto drogę zna, motyle.

I tak wszyscy doradzają,

ale drogi to nie znają.

Nagle szybko, niespodziewanie,

przybywa bocian na to zebranie.

Bardzo szybko w dziób żabkę chwyta

i wolnym głosem tak żabkę pyta.

- Czy  ty, żabeczko,  mieszkasz  przy stawie,

przy tataraku  w niewielkiej trawie?

- Odpowiedz, proszę, na to pytanie.

- Tam właśnie mieszkam, panie bocianie.

- Kochana żabko,

ja Ci pomogę, bo tak się składa,

że ja znam drogę.

I uniósł żabkę bocian do góry,

leci wysoko pod same chmury.

Bocian wreszcie  usiadł przy stawie,

przy tataraku w pachnącej trawie.

Ile radości ta żabka przeżyła,

gdy tuż przed nocą do domu przybyła.

Mama przytula żabkę do siebie.

- Jak ja się bałam, żabeczko, o ciebie.

Powinnaś dostać solidne lanie.

A tobie dziękuję, kochany bocianie.

Żabka szczęśliwa, choć bardzo zmęczona,

staremu ojcu też wpadła w ramiona.

- Przepraszam ojcze, że nie słuchałam,

tylko beztrosko sobie skakałam.

A  żabki ojciec rzekł do bociana.

- Proszę, przyjdź jutro z samego rana.

Wydam przyjęcie, mój przyjacielu.

Na twoją cześć, wybawicielu.

A moja żabka oczy już mruży.

Jest bardzo senna po takiej podróży.

Gdy mama żabkę liściem przykryła,

zaraz się żabka w śnie pogrążyła.

Rano Oliwia otwiera oczy.

 - Jaki ja, mamo, sen miałam uroczy.

Śniłam, że jestem żabką przy stawie,

że się zgubiłam w zielonej trawie.

- Sen miałaś piękny i bardzo wesoły,

ale już pora wstawać do szkoły.

Przy domu Oliwii jest staw nieduży

jest tam tatarak i żabki w kałuży.

Czy deszczyk  pada, czy słońce praży,

bocian na słupie stoi na straży.

A stara wrona na drzewie kracze,

że dzisiaj we śnie się z nimi zobaczę.

Oliwia Piskorek

Wyróżnienie w konkursie

„Bajka dla przedszkolaka”